Na prapanovu stać udzielnikami rubryki «Kamsamołki» «Formuła kachańnia» Valancina Staravojtava spačatku adkazała admovaj. Maŭlaŭ, Vasil Kanstancinavič vielmi słaby, drenna čuje…

— Raniej kožnuju ranicu raskazvaŭ mnie jakuju-niebudź historyju. Havaryŭ, havaryŭ, havaryŭ. Ciapier užo nie raskazvaje… — uzdychnuła haspadynia.

— Dyk ciapier nastaŭ vaš čas kazać!

Uśmichnuŭšysia, Valancina Mikałajeŭna pahadziłasia.

Fota Hanny Abrazumavaj.

Fota Hanny Abrazumavaj.

Ažanilisia ŭ novieńkim katedžy, vyklikaŭšy na dom pradstaŭnika zahsa. Fota ź siamiejnaha archiva.

Ažanilisia ŭ novieńkim katedžy, vyklikaŭšy na dom pradstaŭnika zahsa. Fota ź siamiejnaha archiva.

Vasil Staravojtaŭ dvojčy hieroj sacpracy, uznaharodžany šmatlikimi ordenami i miedalami.

Vasil Staravojtaŭ dvojčy hieroj sacpracy, uznaharodžany šmatlikimi ordenami i miedalami.

Na adpačynku.

Na adpačynku.

Abrusy Valancina Mikałajeŭna vyšyvaje sama.

Abrusy Valancina Mikałajeŭna vyšyvaje sama.

Staravojtaŭ z Bykavym i Śluńkovym.

Staravojtaŭ z Bykavym i Śluńkovym.

Hetuju staronku fotaalboma Valancina Mikałajeŭna aformiła paśla viartańnia muža z turmy.

Hetuju staronku fotaalboma Valancina Mikałajeŭna aformiła paśla viartańnia muža z turmy.

Bulvar Budaŭnikoŭ u vioscy Myškavičy, što za 160 km ad Minska, my znajšli nie adrazu.

— Ničoha sabie, u vioscy — i bulvar! — nie ŭtrymaŭsia kiroŭca, nie viedajučy, što i bulvar, i lipavyja prysady, i łaźnieva-pralny kambinat, i kaŭbasnaja vytvorčaść z asfaltavym zavodam i mnohimi inšymi dasiahnieńniami ŭ kałhasie «Rasśviet», što hrymieŭ niekali na ŭvieś Sajuz, źjavilisia dziakujučy nieŭtajmoŭnaj enierhii znakamitaha Vasila Staravojtava. U toj čas z centra viosački da doma staršyni viała asfaltavanaja daroha, ciapier pad nahami chlupaje piasočnaha koleru žyžka.

— Usio abiacajuć asfalt pakłaści, ale, mabyć, nie da taho, — sustrakaje la simpatyčnaj chatki ź zialonym płotam uśmiešlivaja haspadynia, raskazvajučy, što raniej zamiest bulvara było bałota. Pobač — učastak, byccam pad liniejku padzieleny akuratnymi ściežkami i hradkami.

Usiaredzinie zvyčajny z vyhladu dvuchpaviarchovy katedž — byccam kazačny cieram:
na ababitych drevam ścienach — malaŭničyja karcinki dy spodački, na padłozie — tkanyja kilimy, na stałach — vyšytyja haspadyniaj abrusy i viazanyja survetki. Na padvakońnikach — papiarovy cud-paŭlin i paračka lebiedziaŭ — iznoŭ ža sprava ruk Valanciny Mikałajeŭny. Nad łožkam muža i žonki — ružovyja sercy ź ich junymi fota. Draŭlanaja leśvica viadzie na druhi pavierch-faje ź biblijatekaj. Usio — u zialonych vazonach dy sadžancach.

— Maja Valancina — najlepšaja! — ustupaje ŭ razmovu Vasil Kanstancinavič, jaki 17 hadoŭ tamu zrabiŭ Valancinie Mikałajeŭnie prapanovu. Jany byli znajomyja hadoŭ 20, z taho času jak jana razam ź siamjoj pierajechała ŭ «Rasśviet» i ŭładkavałasia ŭ miascovuju škołu vučyć dzietak muzycy i malavańniu. Nieŭzabavie praŭleńnie kałhasa dała ich siamji nievialikuju kvateru. Jak i mnohim inšym, chto pierajazdžaŭ u «Rasśviet» pracavać.

«Ja viedała, što Staravojtaŭ dobry čałaviek, ź im nie prapadu!»

Vasil Kanstancinavič siadzić u skuranym kreśle ŭ samym śvietłym pakoi. Niahledziačy na pavažny ŭzrost — uletku Staravojtavu spoŭnicca 88 hadoŭ — padciahnuty i śviežy.

— A kali vy vyrašyli, što chočacie być razam mienavita z hetaj žančynaj? — nie biez trymcieńnia cikaŭlusia ŭ Vasila Kanstancinaviča.

— U Vali była vielmi vialikaja siamja, i ŭsie śpiavali pieśni: i mama, i siostry. A ja lubiŭ muzyku, voś my i razmaŭlali. I adna ź siaścior adnojčy skazała mnie, što Vala razvodzicca z mužam. Voś tady ja i zrazumieŭ, što chaču być z hetaj žančynaj! — z uśmieškaj uspaminaje haspadar. Jaho rašeńnie ŭchvalili mnohija adnaviaskoŭcy, tyja, chto viedaŭ Valancinu Mikałajeŭnu jak vydatnaha čałavieka i pracavituju haspadyniu.

— Pryznańnia ŭ kachańni nie było, uzrost užo nie toj, ale prapanovu Vasil Kanstancinavič zrabiŭ pryhoža: «Vaspani, ty cudoŭny čałaviek, ja viedaju! Davaj my z taboj sydziemsia: ty dapamožaš mnie žyć, a ja — tabie. U nas vialikaja roźnica va ŭzroście, padumaj, daju tabie času try dni!» — uśmichajecca Valancina Mikałajeŭna, jakuju spačatku ahałomšyła prapanova čałavieka, na 27 hadoŭ za jaje starejšaha. — Ja viedała, što Staravojtaŭ dobry čałaviek, što ź im nie prapadu, ale ŭsio ž pieršyja emocyi spałochali. A potym padumała, zrazumieła, što chaču być pobač ź im, što jon mianie nie pakryŭdzić, i vyrašyła: «A što, ja cudoŭnaja žančyna. Mahu spravicca i z usimi biedami, i z usimi radaściami. Hałava nie zakružycca!» I pahadziłasia. Tak i skazała: «Ja budu vam, Vasil Kanstancinavič, i siabroŭkaj, i žonkaj, i paplečnicaj, i paluboŭnicaj… Budu dapamahać va ŭsim!»

A krychu paźniej pacikaviłasia: «Vasil Kanstancinavič, čamu ž tak atrymlivajecca: mnie zdajecca, što našy dušy ŭžo daŭno razam, a syšlisia my tolki ciapier? Čamu hetaha nie zdaryłasia raniej?»

— Spačatku ja nazyvała muža tolki na vy. Čamu nie? U dvaranskich siemjach taksama źviartalisia adno da adnaho na vy. Dla ich ža heta było nie soramna!..

Dvojčy hieroju pracy Vasilu Staravojtavu tady byŭ 71, Valancinie Mikałajeŭnie — krychu za 40.
U kožnaha za plačyma šlub, dzieci, unuki. Jaho siamja była suprać novaha sajuza, choć u toj čas Staravojtaŭ užo žyŭ asobna, ale jašče nie raźvioŭsia. Dom byŭ padzieleny na dźvie pałovy: Vasil Kanstancinavič astalavaŭsia ŭ levaj častcy, byłaja žonka i dačka ź siamjoj — u pravaj. Daviedaŭšysia pra novuju pasiju, siamja pastaviła ŭltymatum, i jon syšoŭ.

Novy dom Staravojtaŭ kupiŭ tolki praz hod, tam i raśpisaŭsia z Valancinaj Mikałajeŭnaj, vyklikaŭšy na dom pradstaŭnika zahsa. A da taho zakachanyja hod pražyli ŭ sanatoryi.

Raspytvać Staravojtava pra spravy sardečnyja — niaŭdziačny zaniatak. Inšaja sprava — kałhas «Rasśviet», jakomu były staršynia addaŭ siabie biez astatku. Pra svajo stvareńnie haspadar hatovy havaryć hadzinami. A voś daviedacca, za što jon caniŭ žančyn i čamu abraŭ mienavita Valancinu Mikałajeŭnu, atrymlivajecca ź ciažkaściu.

— Kali ščyra, ja zakachaŭsia, — niahučna pryznajecca Vasil Kanstancinavič i tut ža pierachodzić na padvyšany ton: — Kab zajmacca žančynaj, času šmat treba. A ŭ mianie byŭ «Rasśviet» — ciažkaja haspadarka. Jana zajmała ŭvieś volny čas. Da nas ža źjazdžalisia delehacyi z usiaho śvietu! Voś ja hetym haspadarkaj, jak lalkaj, i zajmaŭsia. Mnie treba było, kab darožki byli roŭnyja, kab na ich lažaŭ asfalt… Ja pavinien byŭ hetuju «lalku» ŭsim na zajzdraść hadavać: i Paŭdniovaj Amierycy, i Japonii. Mnie adzin vialiki śpiecyjalist tak skazaŭ: «Ja viedaŭ, što raz nas viazuć z Maskvy ŭ Biełaruś, značyć, viazuć u dobruju haspadarku. Ale nie viedaŭ, što ŭ takuju!»

«Jon ubačyŭ mianie na scenie i zakachaŭsia ŭ maju pieśniu»

— Jon mianie i hałubkaj, i vaspani nazyvaŭ, i Valušačkaj… — uśmichajecca haspadynia.

— Ja i ciapier kažu, što niama lepšaha čałavieka, jaki b pra mianie kłapaciŭsia, jaki lepš za mianie viedaje, čym maja žonka, — padtrymlivaje žonku Staravojtaŭ. — Nie było nivodnaha zastolla, kab ja nie padniaŭ tost za maju kachanuju. Haspadarka, aharod — usio na joj. Jana prafiesar svajoj spravy! U nas 26 jabłyń, siem hruš, 35 kustoŭ. Vala ŭsio viedaje, a ja dapamahaju padličyć, kolki fosfaru dy kaliju pad dreŭca pakłaści treba. A ŭradžajem siabroŭ častuje, zakatvaje…

— A z čyrvonaj, biełaj, čornaj parečki i vinahradu my robim smačnaje vino, — hanarycca haspadar. — U nas ža šmat haściej byvaje, čaściakom i siastra Vali z mužam zachodzić. Ź imi ja i kańjačok mahu pakaštavać. Viedajecie, ja vielmi lublu hety dom, jon dobry. Ja naohuł ščaślivy čałaviek!

— A ŭ čym vašaja formuła ščaścia?

— Vy ź mianie chočacie fiłosafa zrabić! — tut ža chmurycca Staravojtaŭ. — A heta da Čarnyšeŭskaha i Dabralubava. Ja tak, jak jany, choraša nie sfarmuluju. Abo spytajcie lepš maju Valu.

— Upieršyniu jon pačuŭ mianie jak salistku choru, — uspaminaje haspadynia. — U kałhasie byŭ vialiki narodny chor, voś ja i pajšła ŭ samadziejnaść, nie mahła bieź pieśni.

— I što padumaŭ Vasil Kanstancinavič, ubačyŭšy vas upieršyniu?

— Što moža padumać mužčyna, ubačyŭšy žančynu? Ale ŭ mianie byŭ užo nie toj uzrost, kab kakietničać, — kamientuje Staravojtaŭ. — Prosta ja vielmi lubiŭ muzyku. Voś i zakachaŭsia razam ź joj i ŭ jaje pieśniu.

— A pamiatajecie samuju lubimuju?

— Samaja — heta zykinskaja «Travy łuhovyje». Vala, praśpiavaj… — cicha prosić haspadar.

I Valancina Mikałajeŭna, uśmichajučysia, pačynaje cicha napiavać, dy tak dzivosna, što až duch zachoplivaje!

— Viedajecie, jak Staravojtava ŭ haspadarcy lubili! — uspaminaje Valancina Mikałajeŭna. — Ni adzin kancert bieź jaho nie pačynaŭsia. Udzielniki choru vyhladvali z-za kulis: «Pryjšoŭ?» «A-a, niama jašče…» — i žurylisia. A jak tolki jon zachodziŭ, źjaŭlaŭsia nastroj. Zała nabivałasia bitkom, ale časam zdavałasia, što vystupali tolki dla Staravojtava. Bo narodny chor byŭ jaho lubimym stvareńniem.

— Ja vielmi dobra adčuvaŭ muzyku, u Maskvie jašče. kali ja byŭ sajuznym deputatam, nas vadzili na opieru «Pikavaja dama», «Jaŭhienij Aniehin», na balet «Lebiadzinaje voziera», — kaža Vasil Kanstancinavič, tłumačačy, što i tanha tancavać umieje, i vals «Baston».

«I vy b u jaho adrazu zakachalisia»

Valancina Mikałajeŭna pravodzić ekskursiju pa chacie i niahučna raskazvaje pra žyćcio. Maŭlaŭ, chtości, moža, i zasmuciŭsia b poźniamu pačućciu, pa maładości jano i jarčejšaje byvaje, i bolš varjackaje.

— Zatoje ŭ nas zdaryłasia sapraŭdnaje ŭśviadomlenaje kachańnie, — i Valancina Mikałajeŭna pakazvaje dvuch lebiedziaŭ, jakich zmajstravała z papiery. — Vy pytajeciesia, ci daryŭ mnie Kanstancinavič padarunki? A što dla mianie byŭ niejki padarunak, piarścionki abo inšyja cacki? Chata — voś hałoŭny padarunak. Jon jaje i abstaviŭ, i mianie haspadyniaj uvioŭ. Ja ŭ čym była, u tym jon mianie i ŭziaŭ. Apranuŭ, abuŭ, zamuž paklikaŭ. Što jašče treba dla ščaścia?

A jašče dakładna viedaju, što formuła kachańnia ni ŭ jakim razie nie spracuje, kali sustreŭsia drenny čałaviek. Jana spracuje tady, kali čałaviek dobry, dobry, razumny, pracavity. Staravojtaŭ ža — chaleryk, pracaholik, jak jaho nie lubić? Kali b vy raniej ź im pahavaryli, vy b adrazu ŭ jaho zakachalisia! Voś i ŭ nas formuła kachańnia spracavała sama pa sabie, jak tolki ja jaho sustreła…

— Pry hetym charaktar u Staravojtava zaŭsiody byŭ taki, što ŭžycca ź im, mnie zdajecca, było zusim nie prosta.

— A ja adrazu viedała, što pavinnaja być druhoj skrypkaj. Ni ŭ jakim razie nie pieršaj. Ja pavinnaja padparadkoŭvacca i dzieści cichieńka hulać, a dzieści na siaredzincy. Ale ni ŭ jakim razie nie hučniej. Navošta mnie na ražon leźci? Svaju pałavinu dapaŭniać treba. Niezdarma ž paabiacała być i siabroŭkaj, i žonkaj, i paluboŭnicaj. Kim zaŭhodna budu dla hetaha čałavieka! Tamu što hienijalnyja ludzi z takimi charaktarami vielmi šmathrannyja, ich adrazu ciažka razhadać.

— Z takim mužam, napeŭna, i nie paspračaješsia?

— Paspračacca mahli, ale nie svarylisia. Vasil Kanstancinavič zaŭsiody znachodziŭ razumnyja słovy, jakija mianie adrazu abiazzbrojvali… Posud ža pa maładości bjuć. Da taho ž ja nie toje kab saromiełasia, ale zaŭsiody dumała: jak ža ja budu kryčać na pavažanaha darosłaha čałavieka? Jon vielmi cikavy, ja zaŭsiody da jaho prysłuchoŭvałasia.

Dla mianie vielmi važny byŭ jaho kłopat, jon padaryŭ mnie nie tolki siabie, ale i vialiki pryhožy dom, jaki abstaviŭ jak chacieŭ, — i haspadynia pakazvaje prastorny pakoj na pieršym paviersie: draŭlanaja šafa i dźvie nievialikija kanapy z samarobnymi padušačkami.

— Raniej tut była naša śvietłaja spalnia, potym jaje kanfiskavali, jak i inšuju meblu. Ciapier voś pavoli, ź piensii, usio nanova abstaŭlajem, niešta ŭ kredyt biaru, — i Valancina Mikałajeŭna ŭspaminaje 1997 hod, kali muža aryštavali. — Heta taki bol byŭ! Dobra, što dzieci tady da mianie pierajechali… Ja nie mahła pa vioscy chadzić, naŭzryd płakała, tak baluča było. Adnojčy na spatkańni raskazała pra heta Vasilu Kanstancinaviču, a jon mnie ŭ adkaz: «Ty ničoha nie bojsia: ja ničoha nie skraŭ, idzi z horda padniataj hałavoj».

«Navat adzin hod pobač z hetym čałaviekam zrobić ciabie ščaślivaj na ŭsio žyćcio!»

My staim u biblijatecy kala draŭlanaha stała, na jakim hruvaściacca šmatlikija fotaalbomy. Kala ścienki — šafy ź nieacennymi čorna-biełymi fota za škłom: dzieci i ŭnuki mužy i žonki, fota pieršaj žonki Vasila Kanstancinaviča, ahulnaje fota ščaślivych muža i žonki. A jašče Vasil Kanstancinavič z ordenami-miedalami pobač ź inšymi hierojami našaha času: Bykavym, Klimukom, Mašeravym.

— A jak vašaja radnia pastaviłasia da vašaha sajuzu, roźnica va ŭzroście nie źbiantežyła?

— Viedajecie, što skazała maja mama, jakaja jaho dobra viedała? «Navat kali ty pražyvieš z hetym čałaviekam adzin hod (nichto ž nie viedaje, kolki nakanavana), ty zapomniš hety ščaślivy čas na ŭsio svajo žyćcio!»

Tak i zdaryłasia, tolki razam my ŭžo siamnaccaty hod.

***

Vasil Staravojtaŭ, 87 hadoŭ. Udzielnik vajny, delehat XXV, XXVI i XXVII źjezdaŭ KPSS, deputat Viarchoŭnaha Savieta SSSR 8-ha i 10-ha sklikańniaŭ, deputat Viarchoŭnaha Savieta BSSR. Amal 30 hadoŭ, da 1997 hoda, kiravaŭ lehiendarnym kałhasam «Rasśviet» (Mahiloŭskaja vobłaść), jaki słaviŭsia na ŭvieś sajuz. Da 1994 hoda na rachunkach haspadarki było kala 5,5 miljarda rubloŭ.

U kastryčniku 1997 hoda byŭ adchileny ad pracy i aryštavany. Abvinavačvaŭsia ŭ pieravyšeńni słužbovych paŭnamoctvaŭ, ekanamičnych złačynstvach, chabarach, arhanizacyi zabojstva kiraŭnika Mahiloŭskaha Dziaržkantrolu Mikałuckaha. Były staršynia pravioŭ za kratami kala dvuch hadoŭ. U SIZA jon pieranios dva sardečnyja prystupy, mikrainsult, paśla jakoha niekatory čas nie moh havaryć.

U Kiraŭsku Vasilu Staravojtavu ŭstalavany biust.

Dvojčy hieroj sacyjalistyčnaj pracy, uznaharodžany tryma ordenami Lenina, ordenami Čyrvonaj Zorki, Kastryčnickaj Revalucyi, Ajčynnaj vajny 2 stupieni, miedalami. Zasłužany rabotnik sielskaj haspadarki BSSR.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?