Pačatak 90-ch hadoŭ — čas, pra jaki zhadvajuć pa-roznamu. Dla kaho heta — biada, katastrofa, niama kaŭbasy, a dla kaho — samy lepšy čas svabody, nadziei, novaha žyćcia i adradžeńnia Biełarusi.

Dla ludziej z druhoj hrupy adnym ź simvałaŭ času byŭ bard z Hrodna Viktar Šałkievič. Navat jaho sceničnaja maniera — apantanaja, zavadnaja, hučnaja — da toj epochi była prosta niemahčymaja ŭ publičnaj prastory.

I samy pieršy chit Šałkieviča — «Dobraj ranicy, žłobskaja nacyja!», vizitoŭka, samy skandalny jaho tvor, narodžany jakraz u 1991 hodzie — vyklikaŭ burnyja emocyi.

Zdavałasia b, nacyja adradžajecca, napieradzie śvietłaja budučynia, mova viartajecca, niezaležnaść prychodzić, svabody ŭsio bolej i bolej. A tut bac — i nazyvajuć «žłobskaj nacyjaj»!

Praz hady Šałkievičaŭ vyraz staŭ ustojlivym, vykarystoŭvajecca ŭ presie, daje nazvy artykułam i pa-raniejšamu vyklikaje dyskusii. Pra toje, adkul uziałasia pieśnia, raskazvaje aŭtar:

— Žyli my kaliści, «prypiavajučy», u BSSR, i adnojčy dažylisia da razvału. Musili i biełarusy pryznać svaju niezaležnaść, ciahnučysia ŭ chvaście za susiedziami, treba było pačynać niešta rabić, budavać. Pačynać treba było z padmurku, i cehła za cehłaj składać u niezaležnaj dziaržavie niezaležnuju, novuju biełaruskuju kulturu.

Zhadać toj čas — byli śpievy Dančyka, pieśni Sokałava-Vojuša, charošyja i hodnyja śpievy, ale hetaha było katastrafična mała!

I mnohija z maich adnahodkaŭ tady ŭziali ŭ ruki hitary, pačali naŭprost, svaimi słovami kazać i śpiavać sa sceny. Na konkursy bardaŭskaj pieśni u minskim Domie litaratara źjaždžalisia sotni maładych dziaŭčat i chłopcaŭ. Pieśni ŭ ich byli roznyja — i dobryja, i aby-što, ale ž udziačnaja publika ŭ zale adnolkava horača plaskała ŭsim tolki za toje, što heta było pa-biełarusku!

Darečy, tady ŭvachod na ŭsie biełaruskamoŭnyja mierapryjemstvy byŭ biaspłatny.

I praz hady mnie navat adzin z pramoŭtaraŭ skardziŭsia, nakolki ciažka było paśla taho pieryjadu pryvučyć narod płacić za bilety na kancerty ajčynnych vykanaŭcaŭ.

Pieśni ŭ mianie tady naradžalisia u hałavie na raz, spantanna, lohka i viesieła.

Tak było i sa «Žłobskaj nacyjaj», hod byŭ prykładna 91-y. Pamiataju, što słovy prypieva źjavilisia, kali ja niekudy chutka išoŭ, radki sami vypłyli adzin za adnym —»Dobraj ranicy, žłobskaja nacyja! Sonca uzychodzić łupataje…». A potym treba było prosta sieści za stoł i nakreślić na papiery toje, što tabie Niechta nadyktavaŭ…

Kali ja na pačatku 90-ch vykonvaŭ «Žłobskuju nacyju» — abyjakavych nie było. Chto viesieła plaskaŭ u dałoni, a chto i skandaliŭ — prablemy pačalisia adrazu!

U minskim Pałacy prafsajuzaŭ na scenu ŭvarvałasia aburanaja žančyna z krykam: «U vas izvraščonnaje saznanije! Biełaruś adradžajecca!»

Potym ja daviedaŭsia, što heta była spadarynia Halina Pryma, dyrektarka pieršaha biełaruskamoŭnaha sadka ŭ Miensku, jakaja praz peŭny čas… «zvaliła» ŭ Amieryku, skarystaŭšysia nahodaj!

Hledačy i słuchačy ŭ zale taksama časta kasavurylisia, i patrabavali bolš pazityvu. Naiŭnyja ludzi…

Čas usio potym rasstaviŭ pa svaich miescach. U najlepšyja hady «Žłobskaja nacyja» hučała na Biełaruskim radyjo, a pry kancy 90-ch kiraŭnictva Hrodzienskaj teleradyjokampanii admysłova źbirała płaniorku: ci puskać pieśniu ŭ efir. Bolšaściu hałasoŭ nie puścili.

Nakolki ja viedaju, sam Zianon Stanisłavavič chranična nie pieranosiŭ ani hetaje pieśni, ani majoj ścipłaj tvorčaści. Adnym słovam, valili i levyja, i pravyja.

Nikoli ŭ žyćci nie staviŭ sabie metu kahości abrazić ci pavučyć — bieź mianie chapaje vučycielaŭ i pravadyroŭ. Prosta mastactva — heta adnačasova i lusterka, i pavieličalnaje škło. Druhoje navat bolš, čym pieršaje. Pra «siń-vasilki» kožny, kamu nie lanota, moža skłaści i zaśpiavać — a pasprabujcie rezka i ŭ vočy!

Zusim niadaŭna hurt «Biełaviežskaja pušča» pieraśpiavaŭ «Žłobskuju nacyju», pieraśpiavaŭ pa-svojmu. Mnie spadabałasia nie tamu, što pra mianie pamiatajuć, prosta hetyja maładyja ludzi niedzie z toj samaj płyni, ź jakoj vyjšaŭ i ja.

Pieršy svoj albom «Pravincyja» — dzie była i «Žłobskaja nacyja», ja zapisaŭ u 1992 u Domie kultury miastečka Aziory. Bytavy saviecki mahnitafon drenna vycier papiaredni zapis, i praź niekatoryja maje pieśni prabivaŭsia Pink Floyd.

Niahledziačy na heta, kasiety z «Pravincyjaj» vydatna pradalisia na «Basoviščy-92», ja tam «navyŭ» pieśniami na charošuju firmovuju kurtku dla žonki. I paśla vyrašyŭ, što ŭsie tyja kampazicyi varta pakrysie pierazapisać u lepšaj jakaści. U tym liku i «Žłobskuju nacyju». Prajšło 28 hadoŭ — novaje hučańnie, novyja techničnyja mahčymaści. I pieśnia jak novaja. Jaje prosiać, i ja z zadavalnieńniem vykonvaju.

Kancert Viktara Šałkieviča ŭ Minsku — 16 lutaha ŭ Pałacy prafsajuzaŭ.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?